Autor: Marian Maroszek
Dziś już nieco sprawniej: pobudka, śniadanie i w drogę. Pogoda w miarę, znaczy się nie pada. Droga upłynęła raczej szybko i bez większych atrakcji, dopiero w okolicach Lancaster pojawiają się nieco większe pagórki. Po zjechaniu z autostrady M6 drogi stają się węższe, pokręcone i ogólnie bardzo urokliwe. Dojeżdżamy do Windermere.
Ludzi masa, aut również, dramat. Ale nic to, odwiedzamy informację turystyczną (oczywiście nasza rodaczka znalazła tam pracę), bierzemy ulotki oraz mapę i ruszamy w drogę. Naturalnie nie idziemy za strzałkami w stronę mariny, tylko od razu ulicą Birthwaite Road kierujemy się w stronę jeziora.
Czytaj dalej »
Autor: Marian Maroszek
Rano nieco się ociągaliśmy, jednak ostatecznie udało się ruszyć zady i pojechać na południe od Birmingham, do krainy zwanej Cotswold. Postanowiliśmy pozwiedzać małe miasteczka zbudowane z charakterystycznego budulca, który wydobywano tam wiele lat temu. Popełniliśmy jednak spory błąd w założeniach i zaczęliśmy od jednego z najpopularniejszych i najbardziej urokliwych miasteczek – Bibury. Wąskie uliczki (na jednej z nich słynna grupa domków – Arlington Row), rzeczka, sklepiki, kościółek. Taki angielski standardzik, ale w niecodziennym wydaniu. Mi to miejsce bardzo przypadło do gustu.
Czytaj dalej »
Autor: Marian Maroszek
Tym razem wylot ze Szczecina. Dojazd dużo przyjemniejszy, niż do Gdańska, no i szybszy. Cel: Londyn Stansted. Lot całkiem przyjemny, choć tylko dla mnie, Kamila znów zielona. Pogoda pozwoliła rzucić okiem z tej niezwykłej perspektywy na Ziemię. Poletka rzepaków wyglądają cudnie z lotu ptaka.

Dolatujemy. Nasze lotnisko malutkie i kameralne, zaś port londyński to niezły moloch. Pielgrzymki ludzi pędzą korytarzami w obu kierunkach, wszystko odbywa się szybko i sprawnie. Odprawa paszportowa i już jesteśmy w UK.
Szwagier już nas oczekiwał, choć zanim się znaleźliśmy chwilka minęła. Następnie podróż autostradami i przed 20 czasu lokalnego jesteśmy na miejscu. Jedzonko, mały spacerek wokół Edgbaston Reservoir, piweczko i idziemy spać.
Nawigacja.
Kolejny dzień – Cotswold Hills
Wstęp
Autor: Marian Maroszek
Kolejne wizyta na Wyspach i jeszcze większe wariactwo z planami, niż ostatnio. Bilety zmówione dopiero na miesiąc przed wylotem, ale i tak w niezłej cenie, brak miejsc w pensjonatach itp.. Dodatkowo zamiast lecieć w jeden z długich majowych weekendów, to wybraliśmy całkiem pośrednie dni, co zaowocowało koniecznością wzięcia trzech dni urlopu, z drugiej jednak strony znów trafiliśmy w niezłą jak na ten kraj pogodę, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Spis treści:
Autor: Marian Maroszek
W tym punkcie postaram się zebrać kilka moich luźnych spostrzeżeń oraz uwag (od strony turysty z biednego, wschodniego kraju
), mogących przydać się komuś, kto planuje podróż do Wielkiej Brytanii.
Czytaj dalej »