czyli moje wycieczki i ulubione miejsca okraszone zdjęciami.

Wrz

18

Czorsztyn, Trzy Korony – 2010.09.18

Autor: Marian Maroszek

Dziś zaczynamy od dojazdu do Przełęczy Snozka, obieramy szlak niebieski i w towarzystwie pięknej pogody i genialnych widoków docieramy do pobliskiej warowni zwanej Zamek Czorsztyn. W Niedzicy byliśmy lata temu, tu zaś buszujemy pierwszy raz. W porównaniu z konkurentem z drugiego brzegu tu wydaje się bardziej dziko i pierwotnie. Niespiesznie chodzimy od salki do salki czytając naścienne tablice. Ciekawe miejsce.


Zamek Czorsztyn na tle Tatr
Zamek Czorsztyn

Jezioro Czorsztyńskie

Panorama z Zamku Czorsztyńskiego.

Po jakimś czasie powracamy na główny szlak niebieski i kierujemy się granią na wschód. Paradoksalnie tu widoki coraz rzadsze, często idziemy przez las, ale ten również miejscami jest bardzo urokliwy. Spotykamy typowe dla tych okolic owce i krowy, czasem jakiś widoczek również podniesie na duchu.

Krowa na tle gór
Owce na tle gór

Docieramy na Przełęcz Szopka, nie czekając zbytnio kierujemy się dalej i docieramy na Trzy Korony (982m). Niestety pora jest wybitnie sprzyjająca turystom, więc jest ich tu dość sporo. Zalecałbym znaleźć się tu duuużo wcześniej, ale idąc powoli od zachodu i zawadzając o Czorsztym może być to nieco kłopotliwe. Tak czy owak po serii metalowych stopni wchodzimy na wierzchołek. Jest pięknie, bez dwóch zdań, niestety ilość ludzi nieco przytłacza… Zdecydowanie warto wybrać się tu wcześnie rano, bo i turystów mniej i warunki fotograficzne lepsze (słońce na wschodzie). Tak czy owak – sycimy oczy.

Panorama z Trzech Koron

Pieniny

Widoki z Trzech Koron (982m).

Tłum ostatecznie spędza nas na dół. Kontynuujemy szlak niebieski, docieramy do Góry Zamkowej. Tu też sporo się zmieniło. Kiedyś były tylko schodki i jedna “salka”, dziś można nawet kawałek się przejść w głąb “zamku”. Szlakiem żółtym schodzimy do Krościenka, po drodze pijąc lodowaty kompot od babci siedzącej przy drodze. Do domu docieramy bez problemu.

Krościenko
Krościenko

Krościenko.

Nawigacja.

Kolejny dzień – Choroba

Wstęp

Skomentuj wpis