czyli moje wycieczki i ulubione miejsca okraszone zdjęciami.

Paź

14

Szlak porwanego księcia.

Autor: Marian Maroszek

Dziwne rzeczy się dzieją, już przed wschodem słońca byłem na szlaku (choć o tej porze roku to żaden wyczyn), tym razem sam, dzięki czemu zobaczyłem wiele ptaków, a te z kolei dawały się podejść i podziwiać. Poranki są bardzo chłodne, wszystko pokryte szronem, para leci z ust. Jesień nadal nie może się do końca przedrzeć i wciąż jest raczej zielono, choć gdzie niegdzie las nabiera kolorytu. Charakterystyczna nazwa szlaku ma swoje korzenie w historii tych ziem, pozwolę więc sobie zacytować słowa Pana Wacława Nowickiego z jego przewodnika:


Nazwa szlaku pochodzi od historycznego zdarzenia z roku 1480. Otóż w czasie pobytu księcia Bogusława X na zamku w Sianowie rycerze z jego orszaku napadli i złupili kupców jadących przez Górę Chełmską. W odwecie koszalinianie pojmali księcia i przywieźli na drabiniastym wozie do Koszalina. Rada miejska zaskoczona tym faktem przeprosiła księcia i wykupiła się od jego zemsty. Fakt ten został uwieczniony powiedzeniem: „Wolno Koszalinowi robić głupstwa, ale musi za nie drogo płacić”.

Szlak jest bardzo przyjemny, długość to 12,6km. Zdążyłem się już przyzwyczaić, że w tym regionie szlaki są świetnie oznaczone i ten wyjątkiem na szczęście nie jest. Poza jednym miejscem, gdzie miałem mały problem (podejście krętą drogą gruntową otoczoną jakby wałami, około 6km od startu szlaku, w chwili obecnej są tam prowadzone intensywne wyręby, należy ostro skręcić w prawo, czyli tu Północ, w ścieżkę i po 300m znaleźć się nad urokliwym jarem o stromych zboczach) trasę przebywa się „od znaku do znaku”. Dlatego mapa może się przydać, ale nie jest niezbędna, wystarczy nieco uwagi. Tradycyjnie polecam popas przy strumieniu koło szosy Koszalin-Sianów, tak samo wizytę na baszcie (godziny otwarcia nieco się zmieniają, teraz można tam zajrzeć w weekendy od 9 do 17, przy słonecznej pogodzie). Trochę zdjęć z tego obiektu możecie znaleźć w relacji z Pętli tatrzańskiej. Szlak porwanego księcia to kolejna alternatywa dla weekendowego wciskania pośladków w fotel przed telewizorem. Ja polecam przebycie trasy od strony Sianowa ze względu na wygodny dojazd, choć oczywiście ma na to wpływ miejsce zamieszkania. Wystarczy wysiąść przy fabryce zapałek i już jesteśmy na szlaku. Dodatkowo polecam również wycieczkę rowerem, choć przewodnik mówi, iż szlak nie jest przejezdny. Poniżej jak zwykle kilka zdjęć.

Las we mgle

Liście we mchu

Słoneczny las

Wąwóz

Huby

Las jesienią

Mgły w lesie

Kolorowe liście

Paprocie

Szosa w lesie

Kamienny różaniec na Górze Chełmskiej

Skomentuj wpis