czyli moje wycieczki i ulubione miejsca okraszone zdjęciami.

Sie

20

Szlak młynów nad Grabią.

Autor: Marian Maroszek

Odcinek od Marzenina do Siedlec Łaskich.

Dzisiejsza wycieczka znów należała do morderczych. Upał, badziewnie oznakowany szlak, nadrobione kilometry, ale jak zwykle mi się podobało. Na początku należy sobie wyjaśnić jedną rzecz: młynów na tym odcinku, mimo, że więcej, niż na odcinku od Kolumny do Marzenina, to i tak jak na życzenie. Ale po kolei. Młyn w Marzeninie zostawiliśmy sobie na inny raz, więc jako pierwszy był młyn w Emilianowie. Powiedziałem młyn? Przepraszam, aktualnie jest jakiś fragment fundamentów, reszta została wykupiona i właściwie nic się zobaczyć nie da. Wogóle praktycznie wszystko wokoło zostało wykupione, wszędzie widać tabliczki „Własność prywatna”. A dojście… w żaden sposób nie oznaczone, mogę powiedzieć tylko tyle, że idąc z Lichawy należy zwrócić uwagę na białą kapliczkę na drzewie. Jeśli ją minąłeś, to musisz się cofnąć jakieś 300m i przejść wzdłuż kilku domków letniskowych oraz przez podwórze gospodarstwa. Pies jest zamknięty w kojcu 😉 . W Brzeskach jest elektrownia, stoi cały budynek. W Kozubach jest chyba najefektowniejszy z wszystkich czterech młyn, ładnie się prezentuje z mostu na Grabi. Młyn w Woli Wężykowej właściwie nie istnieje, dojście na czuja i „koniec języka za przewodnika”. Są tylko zarośnięte fundamenty. Niestety wszystko popada w ruinę… Teraz o samym szlaku. Niezłe oznaczenie jest tylko do Lichawy, dalej… bez komentarza. Kilometrowe (albo lepiej) odcinki bez znaków, znaki zamazane tak, że praktycznie niewidoczne, brak oznaczeń newralgicznych punktów, no lipa i tyle. Bez mapy nie polecam. W zduńskowolskim PTTK na ul. Dąbrowskiego można kupić poglądową mapę z zaznaczonymi szlakami, ale jej dokładność… Ale kompas/słońce plus mapa i jakoś się idzie. Już w Lichawie może być ciężko, należy bowiem skręcić w prawo albo zaraz za mostkiem, albo w dróżkę z kapliczką (tak lepiej). Warto w okolicach Emilianów czasem zboczyć ze szlaku w kierunku Grabi, można trafić urokliwy zakątek i wspomniane resztki młyna. Odcinek z miejscowości Brzeski do Kozubów to enigma. Znaków prawie nie ma, więc zasada prosta: cały czas prosto, a jak się nie da prosto, to najokazalszą drogą. A jak nie da się ani tak ani tak, to wzdłuż rzeki i na czuja 😉 . Z Kozubów do Siedlec szlak właściwie ignorowaliśmy (i tak go nie było) i szliśmy tak, aby zobaczyć ostatni młyn i dojść szybko do PKP Siedlce Łaskie. Nie obyło się bez przeprawy przez rzekę, ale że nie było żadnej kładki w pobliżu, to cóż, buty z nóg i wio. Ale chłodna woda przywróciła nogom nieco wigoru. Aha, od młyna w Kozubach polecam iść lewym brzegiem Grabi, to pozwala uniknąć przeprawy. Ogólnie szlak wart polecenia, bo jest urokliwy, ale raczej dla ludzi wytrwałych, posiadających mapę/orientację w terenie i koniecznie z poczuciem humoru. Poniżej kilka zdjęć.



Jaskółki

Łąka po sianokosach

Bocian

Rzeka Grabia

Listki pod słońce

Krzyż

Tabliczka teren prywatny

Młyn wodny

Skomentuj wpis