czyli moje wycieczki i ulubione miejsca okraszone zdjęciami.

kw.

26

Autor: Marian Maroszek

Jeśli ostatnie wyjazdy można było nazwać spontanicznymi, to w słowniku brakuje mi określenia na ten. Zero planowania, brak rezerwacji noclegu, niepewność co do terminu wyjazdu czy środka transportu itp. Mam jednak nadzieję, że uda się to wszystko zgrać i całość zapisze się w pamięci jako miłe przeżycie.

Spis treści:

mar

26

Autor: Marian Maroszek

Polskie przysłowia niekiedy się sprawdzają. Nie inaczej jest tym razem – w jednej chwili śnieg wali z nieba tonami, w drugiej zaś robi się ciepło, cicho, słonecznie i przyjemnie. W marcu jak w garncu – ot co.

Trzy korony
Trzy korony
Trzy korony

wrz

22

Autor: Marian Maroszek

Urlop nieubłaganie zbliża się do końca. Wyjeżdżamy rano, kierunek: Zduńska Wola. Podróż bez niespodzianek. W Zduni kilka rodzinnych dni i dopiero wtedy do domu.

Ważna uwaga: ogromnie spodobał nam się taki tryb odpoczywania, czyli częsta zmiana miejsc i nieprzesiadywanie w jednej lokalizacji przez dłużej niż kilka dni. Pozwala to poznać wiele smaków podczas jednego wyjazdu, pozwala zebrać masę doznań i zdecydowanie nie pozwala się nudzić. Bomba.

Nawigacja.

Wstęp

wrz

21

Autor: Marian Maroszek

Poranek pogodny, my niestety musimy już się zbierać. Łapiemy PKS do Krakowa, tym razem jedziemy jednak nieco inaczej, mianowicie okalamy Gorce od północy, co też jest atrakcją, bo widoki przecudne. Bez żadnych perturbacji docieramy do Krakowa, rzut oka w Internet, znajdujemy sobie hostel blisko dworca i już mamy gdzie spać. Ilość takich przybytków w Krakowie oszałamia, szczególnie po ostatnich wizytach w Poznaniu czy Gdańsku.

Czytaj dalej »

wrz

20

Autor: Marian Maroszek

Dziś nadal czuję się tak sobie… Aby nie tracić kolejnego dnia, postanawiamy wybrać się na żelazną atrakcję regionu, czyli Spływ Przełomem Dunajca. Kiedyś już tu byliśmy, wspomnienia mam bardzo miłe i zdecydowanie widokowe. Już sam dojazd do Sromowców Wyźnych jest przyjemny – pogoda piękna, co jakiś czas widoki. Ostatecznie kupujemy bilety w pawilonie, wsiadamy na krypę i zaczyna się spływ. Nie ma się co rozwodzić – jest to rewelacyjne estetycznie przeżycie. Skały górujące tu i ówdzie o kilkaset metrów nad nami, piękne turnie. Moim zdaniem to niemalże obowiązkowy punkt wizyty w Pieninach.

Czytaj dalej »