czyli moje wycieczki i ulubione miejsca okraszone zdjęciami.

Sie

1

Londyn – 2007.08.01

Autor: Marian Maroszek

Cóż może być lepszym zwieńczeniem naszej wycieczki, niż wizyta w stolicy? Przypuszczalnie nic. Dla mnie to trochę podróż sentymentalna – kiedyś już tu byłem i zakochałem się w tym mieście. Czy „uczucie” przetrwało, czy uda mi się odnaleźć tę samą magię, jaka towarzyszyła mi wtedy? Zobaczymy.

Wyjeżdżamy wcześnie rano, na Victoria Coach Station dojeżdżamy koło 8 rano. Po chwili wszystko mi się przypomina. Jestem świadomy, że jeden dzień na Londyn to zdecydowanie za mało. Zaczynamy dłuuugi spacer. Właściwie odwiedziliśmy większość pocztówkowych miejsc, jednak nie to w tym mieście jest fantastyczne. Cały klimat kryje się poza oczyma turystów, którzy pędzą od Big Bena do Tower Bridge. Klimat to boczne uliczki, w które nikt nie wchodzi, bo w przewodniku nie było. Klimat, to zapomniane ruiny kościołów ukryte między wieżowcami. Klimat to kontrast między starym a nowym. Klimat to odrapana kaplica na tle szklanego wieżowca. Klimat to pub, w którym Guiness smakuje niczym nektar. Taki Londyn zapamiętałem i taki rzeczywiście jest.



Poniżej zobaczyć możecie kilka zdjęć: jedne to typowe pocztówki, inne zaś to moja niezbyt udana próba pokazania tego czegoś, co do Londynu przyciąga mnie niezmiennie już od kilku lat. Nie będę opisywał szlaku krok po kroku – większość lokacji jest znana.

St James's Park - Londyn

London Eye z St James’s Park.

Buckingham Palace

Buckingham Palace.

Leżaki w St James's Park

Leżaki w St James’s Park.

Trafalgar Square - Londyn

Trafalgar Square.

Widok z Lambeth Bridge: Tamiza, Big Ben i London Eye

Widok na Tamizę i jej otoczenie z Lambeth Bridge.

Houses of Parliament i Big Ben

Houses of Parliament i Big Ben.

Londyn

Londyn widziany z London Eye. W tle m.in. Swiss RE Tower.

Rzeźba The Navigators w The Hay's Galleria

Fragment rzeźby The Navigators autorstwa Davida Kempa w The Hay’s Galleria.

Tower Bridge - London

Tower Bridge i jego otoczenie.

Londyńskie zakamarki

Londyńskie zakamarki – jedna z wielu oaz ukrytych pośród kamienic.

Shell Building

Shell Building – ciekawy szklany gmach.

Stolicę opuściliśmy o 18:30. Wszystko było pięknie do momentu, aż na autostradzie z trzech pasów zamknięto dwa. Korek to mało powiedziane, kierowca autobusu określił go jako: „Big one.”. Później kluczenie po różnych wioskach, bocznymi drogami. Kierowca nie miał gps’a, więc prowadzono go przez radio z centrali. Po objechaniu tego nieszczęśliwego miejsca, na 30 mil przed Birmingham, kierowca musiał zrobić sobie 45 minutową przerwę techniczną, gdyż takie są przepisy (po 4,5 godziny – przerwa). W sumie cała podróż zajęła nam 6:30, a planowo miała zająć 3. Cóż, i tak czasem bywa. Co ciekawe, wszyscy na pokładzie, mimo zmęczenia, mieli niezłe humory, łącznie z kierowcą. I nikt się nie awanturował, wszyscy cierpliwie czekali na koniec podróży.

Nawigacja.

Kolejny dzień – odlot

Wstęp
Podsumowanie

Skomentuj wpis