czyli moje wycieczki i ulubione miejsca okraszone zdjęciami.

Maj

9

Cotswold Hills – 2008.05.09

Autor: Marian Maroszek

Rano nieco się ociągaliśmy, jednak ostatecznie udało się ruszyć zady i pojechać na południe od Birmingham, do krainy zwanej Cotswold. Postanowiliśmy pozwiedzać małe miasteczka zbudowane z charakterystycznego budulca, który wydobywano tam wiele lat temu. Popełniliśmy jednak spory błąd w założeniach i zaczęliśmy od jednego z najpopularniejszych i najbardziej urokliwych miasteczek – Bibury. Wąskie uliczki (na jednej z nich słynna grupa domków – Arlington Row), rzeczka, sklepiki, kościółek. Taki angielski standardzik, ale w niecodziennym wydaniu. Mi to miejsce bardzo przypadło do gustu.



Costwold Hills - Bibury - Arlington Row

Arlington Row.

Costwold Hills - Bibury

Costwold Hills - Bibury

Costwold Hills - Bibury

Costwold Hills - Bibury - detal St Mary's Church

Okno St Mary’s Church.

Costwold Hills - Bibury - Church Road

Bibury – Church Road.

A błąd polegał na tym, że żadne z kolejnych odwiedzonych miasteczek w naszej opinii nie dorastało do pięt Bibury. Następne w kolejce było Sherborne, przez które w zasadzie tylko przejechaliśmy, następnie Northleach. Tu zatrzymaliśmy się na dłuższą chwilkę aby nieco pospacerować, jednak miasteczko nie powaliło nas na kolana.

Costwold Hills - Northleach

Northleach.

Przez Upper i Lower Slaughter też przebrnęliśmy bez większych emocji. Dopiero Bourton-on-the-Water zatrzymało nas na dłużej. Przez miasteczko płynie rzeczka, jest kilka przyjemnych uliczek, sporo ciekawych zabudowań. Odpycha jednak nieco jarmarczny charakter tego miejsca: sporo ludzi, gwar, spory ruch samochodowy. Tym niemniej warto się tu zjawić choćby w drodze do kolejnej lokalizacji.

Costwold Hills - Bourton-on-the-Water - Rzeka Windrush

Bourton-on-the-Water – Rzeka Windrush.

Costwold Hills - Bourton-on-the-Water - rezydencja

Bourton-on-the-Water – wejście do jednej z rezydencji.

Powoli zbliżaliśmy się ku Birmingham, ostatnim punktem dzisiejszego wypadu było miasteczko Stow-on-the-Wold. W zasadzie nic już nie było w stanie nas zaskoczyć, tym niemniej z chęcią poszwendaliśmy się po zaułkach. Jak zwykle to właśnie podobało się nam najbardziej.

Costwold Hills - Stow-on-the-Wold - przykościelny park

Stow-on-the-Wold – przykościelny park.

Costwold Hills - Stow-on-the-Wold - Fleece Alley

Stow-on-the-Wold – Fleece Alley.

Costwold Hills - Stow-on-the-Wold - ciekawe wejście

Stow-on-the-Wold – ciekawe wejście.

Costwold Hills - Stow-on-the-Wold - obrośnięte wejście

Stow-on-the-Wold – wejście obrośnięte popularnym tu pnączem.

Powrót upłynął raczej bez przygód. Jutro trzeba wstać nieco wcześniej, niż dziś, czeka nas znacznie dłuższa droga.

Nawigacja.

Kolejny dzień – Windermere

Wstęp

Skomentuj wpis