Autor: Marian Maroszek
Witaj Wędrowcze.
Poniżej znajdziesz spis najbardziej aktualnych nowości, istnieje także archiwum wszystkich wpisów. Przede wszystkim są to relacje z ostatnich wycieczek, zachęcam jednak także do odwiedzenia działu pod tytułem Koszalin i okolice, który to w najbliższym czasie zostanie intensywnie zaktualizowany, szczególnie jeśli chodzi o zdjęcia ciekawych zakątków w tych okolicach. Zapraszam do przeglądania i komentowania:
Autor: Marian Maroszek
Dziś chwilkę pospacerowaliśmy w okolicach Jeziora Rekowe. Wystarczy minąć Kościernicę i zaraz jesteśmy na miejscu. Ja co prawda wolę wjechać pod sam las w Kościernicy właśnie i stamtąd zrobić sobie niewielki spacerek, ale dla leniwych opcja z dojazdem bezpośrednim wydaje się dogodniejsza. Lubię to miejsce (i jego otoczenie), gdyż mamy tu sporo ciekawych zbiorników wodnych, bagienek i strumieni. Już samo Jezioro Rekowe sprawia bardzo przyjemne wrażenie, jednak na jego południowym krańcu jest mały przesmyk, za którym znajduje się kolejne oczko. W sezonie to miejsce jest oblegane przez turystów, teraz jednak panuje tu cisza. Polecam na weekendowe spacery – urokliwie i blisko.

Autor: Marian Maroszek
Dziś pokręciłem się na rowerze w okolicach Wyszewa, zawadzając przy okazji o Jezioro Skocznia oraz Wiewiórowo. To moje standardowe tereny przejażdżek rowerowych po pracy – dość blisko i urokliwie. Nie inaczej było dziś. Raz, że pogoda dopisała, dwa, że rzuciło mi się w oczy kilka przyjemnych widoczków, którymi to dzielę się poniżej z Wami. Dodatkowo bawiłem się dziś w podchody z sarnami i zającami. Niestety operator marny i kilka razy mimo bardzo bliskiego dystansu spaprałem fajne ujęcie.
Najwięcej jednak adrenaliny przysporzyłem pewnemu zającowi. Stał sobie nieborak na środku drogi, gdy mnie spostrzegł, rzucił się do ucieczki, cały jednak czas drogą, którą podążałem. W pewnym momencie uskoczył w pobliskie chaszcze, jednak nadal z kilka metrów widać było uszy. I teraz najlepsze: 2 metry od tego miejsca pojawił się lis i ignorując zająca skoczył w las, następnie uczynił to zając, którego niechcący prawie zagnałem pod nos lisowi. Sprawdziłem jednak, czemu lis tak spokojnie czekał w tym miejscu ignorując potencjalny posiłek. Okazało się, że zając to żaden luksus – miał już upolowaną kurę
. Cwaniak.



Autor: Marian Maroszek
Dziś standardowo rowerując sobie w po koszalińskich okolicach trafiłem na śliczną tęczę. Generalnie tę drogę, czyli asfalt między Manowem a Strzekęcinem (prawie) polecam wszystkim, zarówno miłośnikom rowerów jak piechurom. Czasem nawet ludzi na rolkach tam spotykam. 11 km wyłączonych z ruchu samochodów (pomijam, że nie wszyscy się do tego stosują). Polecam ten fragmencik.